AI

Jeśli nie poświęcasz swojego czasu na napisanie posta, dlaczego ja mam poświęcać swój na jego czytanie?


Nie odkryję Ameryki pisząc, że internet zalany jest treściami AI. Zdjęcia, filmiki, ale też karuzele i opisy postów. „Ludzkie” przemyślenia pisane są przez chat gtp. I to mnie boli. 

Obserwuję to zjawisko z większym smutkiem niż ciekawością. Z jednej strony są profile dotyczące tworzenia treści, które wprost zachęcają do używania AI. Bo to oszczędność czasu, bo to takie proste i łatwe. Napisz słowo „kalafior” w komentarzu, a wyślę ci 50 promptów. Chat wymyśli pomysły na treści, opracuje je merytorycznie, napisze opisy. Wszystko za ciebie zrobi. A ty będziesz mieć czas na życie. Pomyśl tylko, co za oszczędność czasu. 
I ja też w pewnym momencie wpadłam w tę pułapkę. Na szczęście wycofałam się z tego, przepraszałam już w styczniu, chociaż nadal jest mi za to wstyd. 

Z drugiej strony są Ci, którzy wprost mówią: czy myślicie, że tego nie widać? Oczywiście, że widać. Nie tylko przez em dashe i nieproporcjonalną liczbę emotek. AI widać w konstrukcji zdań i tym, że treści, które wypluwa są… płytkie. Na pierwszy rzut oka wydają się pseudointeligentne, wnikliwe i takie oczywiste, ale ubierające w słowa to, o czym ludzie nie myślą. I właśnie o to chodzi. Ludzie tak nie myślą. Nie mówią „to nie to, to tamto”. Ludzkie przemyślenia są ciekawe, bo nie są takie ustrukturyzowane. Czasem są chaotyczne, niejasne, zostawiające pole do interpretacji, pozwalające sobie na kontrowersje. 

Mają też w sobie głębię, bo idą tam gdzie jeszcze nikt nie poszedł. 

A teksty AI nie podejmą trudniejszych tematów, nie pozwolą sobie na dwuznaczność. Nie mają w sobie ani duszy, ani odwagi. AI analizuje dane, można powiedzieć, że daje to, co już było, wybiera najbardziej prawdopodobne rozwiązania i scenariusze, patrzy w przeszłość. A myślenie i tworzenie tekstów, czy dłuższych, czy tylko opisów pod postami, wymaga patrzenia w przyszłość. 

(Nie chcę być hipokrytką, uczciwie przyznaję, że ja też korzystam z AI w pracy i życiu codziennym. Widzę mnóstwo plusów i szans, które daje sztuczna inteligencja. Czy jest to więcej plusów niż minusów? Niestety, nie da się tego powiedzieć już teraz. Swoją drogą, myślę, że to kwestia czasu kiedy pojawią się badania, które dowiodą, że ludziom, którzy używają AI np. do pisania maili zmienia się struktura mózgu w stosunku do tych, którzy robią to samodzielnie, że AI naprawdę nas ogłupia. 
Ten tekst nie może jednak poruszać wszystkich aspektów etycznych korzystania z AI. Skupiam się więc tylko na generowaniu treści na SM i wykorzystywaniu AI w twórczości.) 

Zapisałam się kiedyś do pisarskiego wyzwania. Przez 30 dni miałam dostawać maila z zadaniem, ogólną zachętą i wsparciem w pisaniu. Wiecie jak zaczynał się ten mail? 

Hej, pisarzu/pisarko!
To Dzień 1 Twojego pisarskiego wyzwania — i bardzo się cieszę, że jesteś tu ze mną. Dziś nie chodzi o perfekcję. Chodzi o ruch. Bo pisanie to nie teoria, tylko działanie — ruszenie z miejsca, nawet jeśli nie wiesz, dokąd dojdziesz. 

Zadziwia mnie, że można zachęcać innych do pisania, a samemu tworzyć newsletter za pomocą AI. Że tak po prostu nie jest niektórym wstyd. 

Innych treści na SM tworzonych przez AI też widzę mnóstwo. Czy to opisy, czy to mówione rolki. Wszystko takie same, wszystko płytkie i bez charakteru. Najgorsze jest to, że mam wrażenie, że ludzie zaczęli mówić tym charakterystycznym ejajowym bełkotem. Tego jest aż tyle, że zaczyna przenikać do potocznej mowy i tworzenia treści.
Ostatnim razem zobaczyłam kolejną karuzelę w stylu „to nie to, to tamto”. Pisaną teoretycznie przez psychologa/seksuologa/logoterapeutę. Nie chcę wypowiadać wojny AI w social mediach, to raczej walka z wiatrakami. Ale na boga, to naprawdę widać! Jeśli nie poświęcasz czasu na pisanie prostego posta, dlaczego ja mam poświęcać swój czas na to, żeby go czytać? Jak mam zaufać komuś, że ma wiedzę i wie o czym mówi, jeśli jego posty pisze model językowy? Coś we mnie pękło i skomentowałam: „Ważny temat, szkoda, że post jest pisany przez chatgtp”. Tylko tyle. Nie chciałam z nikim iść na wojnę, nikogo obrażać, przekonywać. Może trochę zawstydzić i dać znać „to widać”. I wiecie jaka była odpowiedź na mój komentarz? Został on usunięty. 

Marzy mi się internet, który nie jest martwy. W którym ludzi jest więcej niż botów. Ale nie łudzę się, że to się jeszcze wydarzy. AI będzie tylko więcej i więcej, a my będziemy tym jeszcze bardziej zmęczeni. Nie mam na to wpływu i nie zachęcam do krucjaty. Chyba, że „piszecie” posty na sociale za pomocą chata - wówczas przestańcie. Bo to widać, jest to płytkie i naprawdę nie chcemy tego czytać. 

Mam jednak wpływ na to co ja robię. Więc ja piszę sama. Stukam sobie te nieskładne słowa, bez struktury, emdashy i emotek. Celowo ich nie szlifując, zostawiając błędy i nie do końca poprawne zdania. Tylko po to, by pozostać w tym jak najbardziej ludzka. I z nadzieją, że komuś jeszcze będzie chciało się to czytać.

0 comments:

Prześlij komentarz