Dorota Marzec
  • Główna
  • O mnie
  • Życie
  • Relacje
  • Motywacja
  • Instagram
  • Kontakt

W okolicach moich 29 urodzin napisałam tekst o tym co chciałabym jeszcze w życiu osiągnąć. Z deadlinem do śmierci. Cóż to był za głupi pomysł. Półtora roku później nie zrealizowałam nic z tej listy. Co prawda, najbliżej jestem zrobienia magisterki, ale tylko dlatego, że jej nie porzuciłam. Tym razem spróbuję czegoś innego i ogłoszę publicznie, że moim postanowieniem na rok 2026 jest wreszcie napisać książkę.  

Dlaczego akurat teraz? 

Bo najwyższa pora. Bo mam pomysł. Bo wiem o czym i dlaczego chcę pisać. Bo mam coś do powiedzenia. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? 

O czym będę pisać?

Nie chcę wszystkiego zdradzać, a przynajmniej nie tak od razu. Myślę, że z czasem odsłonię trochę więcej. 

Na początek powiem jednak, że nie jest to żaden ebook, żaden poradnik, czy cokolwiek związanego z tym co robię na instagramie. Jest to powieść. Społeczna, obyczajowa, psychologiczna. Powieść o związku, religii i presji społecznej. Na razie niech będzie tyle. 

Z czym zaczynam? 

Cieszę się, że nie zaczynam od zera. To nie jest tak, że moja książka istnieje tylko w mojej głowie. Chociaż tam istnieje w całości, a w rzeczywistości tylko w strzępach. 

Na moment pisania tego tekstu mam 11 242 słowa powieści. W pliku znajdują się także krótkie notatki dotyczące tego co jeszcze mam zawrzeć w danym miejscu, ale nie jest ich dużo, tak żeby był to jednak głównie tekst powieści.
Od notatek i planu mam osobne pliki. W osobnym miejscu znajduje się także „kosz scen”, czyli dłuższe fragmenty, które zdecydowałam się usunąć, ale nie chcę ich kasować nieodwracalnie.

W osobnych plikach mam całe opisy bohaterów, zdjęcia tego jak sobie ich wyobrażam, sugestie jak mogliby się ubierać. Najważniejsze cechy ich osobowości, historia, motywacje i lęki. Tyle żebym mogła rozumieć każdego z nich. 

Mam rozpisany cały plan rozdziałów - mniej więcej wiem co powinno się wydarzyć w każdym z nich. W planie rozdziałów jest 17, każdy ma już tytuł. Ale sam plan wymaga jeszcze sporo dopracowania, bo czuję, że coś mi w tej historii umyka i mimo spędzenia naprawdę wielu godzin na analizowaniu struktury - to nadal nie jest to. 

Ale wracając do głównego pliku. 11 242 słowa przekładają się na 25 stron. Żaden z rozdziałów nie jest skończony. 

Nadal nie wymyśliłam tytułu powieści. 

Jak nie prokrastynować? 

Nie wiem. Obawiam się, że będzie to największy problem podczas całego tego wyzwania. Nawet do napisania tego tekstu zbierałam się godzinę scrollując rolki na instagramie. 

Najgorsze jest to, że nie ma łatwej nagrody. Za granie w gry dostaje się punkty, za scrollowanie reelsów dostaje się dopaminę do mózgu. Za dodawanie treści na instagrama dostaje się lajki. Nawet za publikowanie na blogu są wyświetlenia (baaardzo słabe, ale jakieś są). 

Natomiast za pisanie książki nie ma żadnej natychmiastowej gratyfikacji. Pytanie brzmi, czy dam radę bez niej, czy powinnam sobie jakąś wymyślić? 

Podejrzewam, że jednak będę musiała system nagród wymyślić. Zacznę oczywiście z excelem. Liczenie liczby słów, może przygotuję arkusz, który będzie się ładnie kolorował? 

Może zrobię jakieś odliczanie do 100k słów? 

Plan jest taki, żeby co miesiąc wrzucać podsumowanie mojego pisania na bloga. Nie dla Was. Dla mnie. Może napiszę powieść tylko dlatego, że będzie mi głupio co miesiąc dawać znać, że prace w ogóle nie poszły do przodu. 

Czego się boję? 

Nie będę się zastanawiać, czy boję się w ogóle, bo wiem, że jestem przerażona. Tym, że mi się nie uda, że to porzucę, że przez to, że o tym powiedziałam to z pisaniem będzie jeszcze gorzej (jakby mogło być gorzej niż to, że nie piszę), że dojedzie mnie równoległe pisanie magisterki, praca umysłowa i pisanie esejów zaliczeniowych. A także boję się, że ja wcale nie umiem pisać. 

I wtedy sobie powtarzam, że to nic. Moim celem i marzeniem nie jest oprzeć całe swoje życie na pisaniu książek. Moim celem jest skończyć tę jedną. Skończone jest lepsze od doskonałego. To może być moja książka-naleśnik. Pierwsza jest do kosza. Niech i tak będzie. Ale niech będzie. 

Bo prawda jest taka, że pytanie które naprawdę powinnam sobie zadać brzmi: czy bardziej boję się napisać coś co będzie słabe, czy tego, że za kilka lat spojrzę wstecz z wiedzą, że mogłam ją napisać, ale tego nie zrobiłam?

Nowsze posty Starsze posty Strona główna

O mnie

Chcę kiedyś spojrzeć wstecz i powiedzieć, że 'Napisałam dobrą historię'. Próbuję zrozumieć życie.

Obserwuj

Popularne

  • Moja wakacyjna przygoda
    Gdy zastanawiam się jaki jest mój ulubiony sposób wypoczywania, z dumą myślę sobie, że jestem w tym temacie bardzo elastyczna. Mogę pojechać...
  • Związek jest jak ogród
    Nie lubię określenia, że małżeństwo to jest ciężka harówka w polu, w pełnym słońcu. Moim zdaniem nie powinno tak być, choć czasem pewnie jes...
  • Kilka słów o niepokoju
      Ten tekst powstał rok temu. Dzisiaj, kolejny rok terapii później, takie sytuacje są mi już obce. Po trzech latach terapii nie boję się już...
  • Dosia pisze książkę - Podsumowanie stycznia
    Kiedy w grudniu podjęłam decyzje, że 2026 będzie rokiem, w którym napiszę książkę, byłam doskonale przekonana o tym, że w styczniu nie nastą...
  • W 2026 napiszę książkę
    W okolicach moich 29 urodzin napisałam tekst o tym co chciałabym jeszcze w życiu osiągnąć . Z deadlinem do śmierci . Cóż to był za głupi pom...
  • Czy dobrze jest się nie kłócić?
    Ostatnio ktoś mnie zapytał „Czy jak się nie kłócimy to dobrze, czy niedobrze?” . I chociaż większość swojej działalności w internecie opiera...
  • Nie spodoba Ci się ten tekst
    Piąty rok studiuję mediacje i negocjacje. Czy moje zainteresowania konfliktami międzyludzkimi czynią mnie ekspertką? Nie nazwałabym się tak....
  • 27 faktów o mnie na 27 urodziny
    Zawsze chciałam napisać tekst tego typu. Może lepiej by pasował, na 25, albo 30 urodziny, ale pierwsze były już dawno, a do następnych wierz...
  • Najgorsze ekranowe relacje - Zmierzch: Bella i Edward
    Kiedy byłam nastolatką, Mama nie pozwalała mi oglądać Zmierzchu. Jako trzydziestolatka nie mam o to żalu, dlatego, że kiedy wreszcie go obej...
  • Wizyta u fryzjera
    Czekając u fryzjera byłam świadkiem bardzo osobliwego wydarzenia. Swoją drogą, warto czasem odłożyć telefon, poobserwować i posłuchać ludzi....

Kategorie

  • Fikcyjne relacje 2
  • Filozofia 3
  • Kłótnie 2
  • Moja książka 2
  • Motywacja 4
  • O mnie 2
  • Podróże 1
  • Polecane 4
  • Relacje 6
  • Ślub 2
  • Terapia 1
  • Wspomnienia 2
  • Życie 11

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum

  • ►  2026 (1)
    • ►  lutego 2026 (1)
  • ▼  2025 (6)
    • ▼  grudnia 2025 (1)
      • W 2026 napiszę książkę
    • ►  listopada 2025 (4)
    • ►  lutego 2025 (1)
  • ►  2024 (2)
    • ►  sierpnia 2024 (1)
    • ►  marca 2024 (1)
  • ►  2023 (4)
    • ►  lipca 2023 (2)
    • ►  maja 2023 (1)
    • ►  stycznia 2023 (1)
  • ►  2022 (12)
    • ►  listopada 2022 (2)
    • ►  października 2022 (6)
    • ►  września 2022 (1)
    • ►  sierpnia 2022 (3)
  • Strona główna

Copyright © Dorota Marzec. Designed by OddThemes