Dosia pisze książkę - Podsumowanie lutego

Zebrałam wszystko co powinnam, napisałam maila, a potem długo wpatrywałam się w ekran zastanawiając się, czy powinnam go wysłać. A potem zamknęłam oczy i wysłałam. A następnego dnia wpadłam w panikę, że wysłanie tego tekstu oznacza, że ktoś go przeczyta. I to nie będzie ktoś kto mnie zna, wspiera i nie powie mi złego słowa. Moje teksty przeczyta ktoś, kto spojrzy na nie jak na początkującą pisarkę. I tak będzie je oceniał. 

Nie Dosia, która pracuje w IT, studiuje etykę, pisze bloga, magisterkę, robi filmiki na instagram, szyje sukienki i bóg wie co jeszcze. Ktoś nie spojrzy na to, jak na kolejną rzecz, za którą się zabieram mimo, że na nic nie starcza mi już dnia. Będzie liczyło się tylko to czy tekst, który napisałam jest dobry. Czy historia, którą wymyśliłam ma potencjał. Czy Dosia pisarka ma szansę rzeczywiście zaistnieć w prawdziwym świecie. 

Nie odczuwam dzisiaj specjalnej weny, w zasadzie zapomniałam, że to czas na podsumowanie kolejnego miesiąca. Dlatego ten tekst będzie prawdopodobnie brzmiał chaotycznie i bardziej jak mailowe sprawozdanie niż kwiecisty tekst początkującej pisarki. Trudno. Czasem trzeba też pisać słabo. 

Luty minął zdecydowanie szybciej niż się spodziewałam. Mimo, że miesiąc temu pisałam, że JUŻ NAPRAWDĘ muszę napisać trzeci rozdział magisterki - wcale go nie napisałam. Mam nadzieję, że nie czyta tego moja promotorka. Od jutra muszę już naprawdę naprawdę. Tym bardziej, że za tydzień zaczyna się ostatni semestr studiów. Pocieszam się tym, że w powietrzu pomału czuć już wiosnę, wierzę, że wraz z nią będę mieć więcej sił. Nic innego mi nie pozostaje.

Jeśli chodzi o moją książkę to w głównym pliku mam 9 820 słów. To oczywiście mniej niż miałam w grudniu, ale miesiąc temu usunęłam w zasadzie pierwsze pięć rozdziałów (nie były gotowe, ale były napoczęte). Więc wbrew pozorom nie czuję jakbym się cofała. Zwłaszcza, że mam już rozpisany cały plan. I skończyłam jeden z rozdziałów. Konkretnie trzeci. Bo czemu nie. Mam też tytuł. Może zdradzę go za miesiąc. 

Moja książka jest pisana w pierwszej osobie, ale od wczoraj rozważam dodanie do niej drugiej perspektywy. Sytuacja jest dynamiczna. 

Moje oczekiwania na marzec w dużej mierze zależą od tego jak potoczy się kwestia kursu pisania powieści, magisterka i moje plany urlopowe. Myślę jednak, że dobrze wyznaczać sobie jakieś cele, bo te z zeszłego miesiąca udało mi się osiągnąć. Dlatego na koniec marca planuję mieć skończone trzy pierwsze rozdziały. Myślę, że jest to całkiem realny wynik. Mam też nadzieję, że będę więcej pisać niż usuwać i na koniec miesiąca spokojnie osiągnę 15 tysięcy słów. 

Życzcie mi powodzenia!

0 comments